autor

Nazywam się Wojciech Imielski, jestem psychologiem, ghostwriterem, pisarzem, publicystą i rysownikiem

W życiu pozazawodowym gitarzystą, bluesmanem, outsiderem, awanturnikiem i włóczęgą, fanatycznym wielbicielem kobiet i dzikiej przyrody. Więcej dowiesz się z rozmowy ze mną.

Zainteresowania zawodowe:

  • psychopatologia, psychologia kliniczna człowieka dorosłego, higiena psychiczna i psychologia zdrowia,
  • psychologia społeczna: wpływ społeczny, psychologia manipulacji i propagandy.


Spośród psychologicznych orientacji teoretycznych najbliższe są mi postulaty psychologii humanistyczno-egzystencjalnej, staram się jednak myśleć eklektycznie i z każdego nurtu wybierać to, co moim zdaniem najbardziej wartościowe. Choć wiedza książkowa bywa bardzo ciekawa jestem zdania, że psycholog powinien życie znać z życia, nie z książek. Czasami sam dla siebie jestem więc naukowcem, szczurem i laboratorium w jednym, a czytelnikom i klientom staram się przekazywać głównie wiedzę popartą konkretnym, mocnym doświadczeniem zawodowym i życiowym.     

Pracowałem w oddziałach psychiatrycznych szpitali, w poradni zdrowia psychicznego i warsztatach terapii zajęciowej. Jako biegły sądowy z zakresu psychologii opiniowałem w kilkuset, głównie karnych sprawach sądowych. Współprowadziłem ośrodek psychologii pracy, zajmując się wykonywaniem przemysłowych badań psychologicznych, badań kierowców i operatorów sprzętu ciężkiego, osób posiadających i ubiegających się o pozwolenie na broń, komorników, sędziów i przedstawicieli innych grup zawodowych. Jako trener umiejętności społecznych prowadziłem do tej pory dziesiątki warsztatowych szkoleń dla różnych przedsiębiorstw i instytucji.

Uważam, że psychologia jest fascynującą dziedziną wiedzy, ale zawód psychologa jest z wielu przyczyn jednym z najgłupszych i najbardziej beznadziejnych zawodów świata. Dlatego, po kilkunastu latach intensywnej pracy w tej profesji, zawodowo zająłem się czym innym, psychologię zostawiając sobie jako ważny element osobistych zainteresowań.     

Pracowałem jako ratownik wodny, na Wyspach Brytyjskich byłem portierem, barmanem, parkingowym i kucharzem. Udzielałem dzieciom lekcji angielskiego, rysunku i gry na gitarze. Wielokrotnie zatrudniałem się przy różnych budowach. W najtrudniejszym momencie życia zbierałem złom metali kolorowych, pracowałem jako robotnik w cegielni i dorabiałem jako pomocnik kamieniarza. Zdobytą, wszechstronną wiedzę o człowieku zawsze starałem się wykorzystywać w psychologicznej pracy z ludźmi. Nie interesuje mnie pieprzenie o psychologicznych teoriach, cenię głównie mądrość życiową, krwistą i nabytą w codziennym doświadczeniu.


W uprawianiu psychologii najważniejszy jest dla mnie zdrowy rozsądek i racjonalizm oraz użyteczność i praktyczna przydatność wykorzystywanej wiedzy. W publikowaniu – wartościowa treść, czystość języka oraz płynność, logika i precyzja formułowania wypowiedzi.  


Przed przystąpieniem do lektury należy koniecznie zapoznać się z tymi informacjami.

Świadczenie usług psychologicznych na szczęście nie jest materialną podstawą mojej egzystencji. Między innymi z tego względu, w przeciwieństwie do wielu innych, finansowo uzależnionych od psychologii psychologów nie mam zwyczaju mówić/pisać tego, co moi klienci/czytelnicy chcą usłyszeć/przeczytać. Zarówno zawodowo, jak i prywatnie mówię/piszę to, co uważam za stosowne i słuszne.  


Więcej na mój temat przeczytasz tutaj

Jeśli chcesz na bieżąco otrzymywać informacje o nowych wpisach, ilustracjach i inne aktualności, możesz polubić stronę na Facebooku (kliknij w logo FB poniżej):

 

 

Osoby o moherowej moralności i emocjonalności uprzedzam, że tak w życiu zawodowym, jak i prywatnym nie podporządkowuję swoich wypowiedzi wymogom w jakikolwiek sposób rozumianej poprawności politycznej ani obyczajowej. Moje poglądy są MOIMI poglądami i biorę za nie pełną odpowiedzialność, firmując je imieniem i nazwiskiem, niezależnie od tego, jak bardzo komukolwiek nie pasują. 


Nie mam zwyczaju tłumaczenia się z własnych przekonań, wypowiedzi ani charakterystycznej dla mnie retoryki. Świątobliwym, zazwyczaj anonimowym cenzorom polecam inne blogi – jest ich w Sieci mnóstwo.