Czy przeciwieństwa się przyciągają?

But there’s something in the air, they share a look in silence and everything is understood.
Susie grabs her man and puts a grip on his hand, as the rain puts a tear in his eye.
Hurts, „Wonderfull life”

Miałem niedawno okazję uczestniczyć w bardzo interesującym szkoleniu zawodowym. Temat dotyczył pewnej szczególnej typologii osobowości i w którymś momencie pojawił się problem dopasowania lub braku dopasowania osób reprezentujących określone typy, a więc między innymi odwiecznie aktualne pytanie – czy to prawda, że przeciwieństwa się przyciągają?

Muszę przyznać, że z pytaniem tym ze strony najróżniejszych osób spotykam się dość często. Nawet podczas studiów psychologicznych nieraz zastanawialiśmy się, czy osoby o przeciwnych cechach, oczekiwaniach, dążeniach i potrzebach rzeczywiście są dla siebie wzajemnie szczególnie pociągające. 

Należy przede wszystkim w tym miejscu poczynić ważne rozróżnienie. „Przyciągać się” to nie to samo, co „pasować do siebie”. Mam tymczasem poczucie, że w przypadku większości pytań o „przyciąganie się” przeciwieństw pytającym chodzi tak naprawdę o wzajemne, psychologiczne dopasowanie partnerów. 

O ile dobrze pamiętam, to chyba Antoine de Saint – Exupery w swym „Małym Księciu” napisał, że kochać nie oznacza patrzeć na siebie, lecz patrzeć razem w tym samym kierunku. Choć nie przepadam za natchnionymi, zwłaszcza miłosnymi sentencjami przyznać muszę, że ta powszechnie znana myśl zawiera chyba wiele sensu.

Być może osobowościowe i temperamentalne przeciwieństwa przyciągają się na zasadzie pewnej egzotyki. Interesują nas osoby skrajnie różne od nas samych. Być może pożądamy tego, czego nam samym brakuje. I być może zwykła, ludzka ciekawość poznawcza skłania nas czasem do czynienia interpersonalnych wycieczek w nieznane. Tym samym jednak przeciwieństwa, w myśl sformułowania zacytowanego pisarza, pochłonięte wzajemną fascynacją patrzą bardziej na siebie, niż razem w tym samym kierunku. Niezależnie zaś od tego, czy spoglądanie w tę samą stronę ma cokolwiek wspólnego z miłością jako taką, z pewnością jest niezbędnym warunkiem budowania trwałej i obustronnie satysfakcjonującej relacji partnerskiej.  

Z konfiguracji, jakości i natężenia poszczególnych cech osobowościowych w sposób zupełnie naturalny wynikają określone potrzeby, dążenia, i specyficzny sposób spostrzegania świata, a także – co szczególnie ważne – oczekiwania wobec ewentualnego partnera życiowego. 

Przeanalizujmy kilka przykładów:

Introwersja – ekstrawersja
Intro– i ekstrawersja to, mówiąc w dużym uproszczeniu, określenia odnoszące się do kierunku, w jakim dana osoba wydatkuje swoją energię życiową. Ekstrawertyk poszukuje pobudzenia w świecie zewnętrznym, zwłaszcza zaś potrzebuje kontaktu z ludźmi, wchodzi więc w liczne interakcje społeczne, dobrze czuje się w środowisku silnie stymulującym, jest otwarty na wszelkie sygnały o charakterze interpersonalnym, lubi towarzystwo i nie najlepiej znosi, zwłaszcza dłuższą, samotność. Jest więc osobą raczej aktywną, czerpie satysfakcję z bycia z innymi, lubi rozmawiać i spostrzegany jest jako osoba otwarta i kontaktowa.       

Introwertyk jest osobą silnie pobudzoną wewnętrznie, nie poszukuje więc stymulacji na zewnątrz. Koncentruje się na świecie osobistych, wewnętrznych przeżyć, przez otoczenie odbierany jest często jako osoba mało kontaktowa, zamknięta w sobie, refleksyjna i powściągliwa. Nie wykazuje dużej potrzeby bycia z innymi, jest małomówny, ceni spokój i samotność a czasem wykazuje silne tendencje do dobrowolnej społecznej izolacji.
     
Tak naprawdę w większości jesteśmy ambiwertykami. Oznacza to, że w zależności od wielu czynników te same osoby zachowują się w sposób właściwy dla ekstra- lub introwertyka. Zasada ta dotyczy właściwie każdej cechy osobowościowej – po prostu różni ludzie, w różnych sytuacjach zachowują się różnie. Łatwo to sobie uświadomić obserwując osoby będące pod wpływem alkoholu. Pijany w pewnym sensie bywa swym własnym przeciwieństwem: ponury mruk staje się ożywionym lwem salonowym, krzykliwy wodzirej – sentymentalnym milczkiem. Ważne jest jednak, że w przypadku wszelkich cech osobowościowych pewne tendencje są tendencjami dominującymi, inne zaś odgrywają rolę drugorzędną. Oznacza to, że introwertyk w większości sytuacji ujawniał będzie zachowania charakterystyczne dla swojego stylu, ekstrawertyk zaś – dla swojego.     

Z dominującego stylu zachowania wynika sposób codziennego bycia. Jeśli ekstrawertyk woli ludyczną, zbiorową imprezę, introwertyk wybierze raczej książkę lub długi spacer. Preferowany styl ma oczywiście swoje konsekwencje we wszelkich dziedzinach egzystencji. W dłuższej perspektywie czasowej może to rodzić silne nieporozumienia, choć zakochanym często wydaje się, że nie ma takich przeszkód, których nie potrafiliby pokonać ani takich przepaści, których nie byliby w stanie zasypać. Proza życia brutalnie weryfikuje jednak wszelkie romantyczne złudzenia i po latach, albo o wiele wcześniej, po prostu ciężko jest się dogadać.

    
Poszukiwanie silnych doznań (potrzeba silnej stymulacji) – unikanie silnych doznań (brak potrzeby silnej stymulacji) 
Osoba ujawniająca temperamentalnie uwarunkowaną potrzebę silnych doznań poszukuje emocjonujących sytuacji. Wykazuje skłonność do zachowań ryzykownych, wybiera rozrywki niebezpieczne, silnie stymulujące, w warunkach monotonnych i przewidywalnych czuje się znudzona i zdemotywowana. 

Osobie o bardziej umiarkowanej fantazji skłonność do ryzyka często wydaje się czymś co najmniej niezrozumiałym. Człowiek nie wykazujący zapotrzebowania na silne pobudzenie ujawnia tendencję do bardziej zachowawczego i bezpiecznego trybu życia.   

Skłonność do ryzyka przekłada się często na charakter codziennie podejmowanych decyzji. Osoba o silnej potrzebie stymulacji może wykazywać upodobanie do życia z dnia na dzień, niechęć do dalekowzrocznego planowania i podejmowania zobowiązań. Swoim zamiłowaniem do ryzykownych rozrywek bardziej statecznego partnera życiowego czasami doprowadza do rozpaczy. Bywa, że nie chce brać udziału w codziennych, prozaicznych czynnościach, zaś usiłując własne życie uczynić bardziej emocjonującym sięga po najbardziej niespodziewane i niekonwencjonalne rozwiązania, co niekoniecznie spotyka się z aprobatą ze strony „drugiej połówki”.   

Wysoki poziom inteligencji ogólnej – niski poziom inteligencji ogólnej
W przypadku różnic w zakresie poziomu inteligencji ogólnej mamy do czynienia z rozdźwiękiem o charakterze intelektualnym. Osobom reprezentującym różne poziomy rozwoju umysłowego na dłuższą metę ciężko jest znaleźć wspólny język.   

Pojęcie inteligencji, jak zauważyłem, bywa zupełnie niepoprawnie rozumiane i temat ten wymaga osobnego artykułu. Inteligencja jest często mylona z mądrością i odwrotnie, a choć oba te pojęcia, z formalnego punktu widzenia są sobie wzajemnie dość bliskie, z pewnością nie można zrównywać ich znaczeniowo. W tym miejscu wspomnę tylko, że inteligencja, o którą chodzi mi w tym przypadku to pewna lotność umysłowa i błyskotliwość, umiejętność łatwego wykrywania zależności pomiędzy zjawiskami i szybkiego kojarzenia faktów, teoretyczna i praktyczna wiedza o świecie i zdolność do efektywnego radzenia sobie w sytuacjach wymagających wysiłku intelektualnego. 

Dwie, reprezentujące różne poziomy inteligencji osoby na co dzień egzystują niejako w dwóch różnych światach. Najbardziej potocznie powiedzieć można, że osoba o niskim poziomie inteligencji po prostu nie nadąża za bardziej inteligentnym partnerem, co szybko staje się męczące i irytujące dla obu stron. Rozmowa jako podstawowa forma komunikacji międzyludzkiej jest dla większości z nas niezbędnym elementem codziennego życia i całkowicie koniecznym warunkiem budowania emocjonalnej relacji w związkach. Tymczasem osoby o znacząco odmiennej kondycji intelektualnej nie są dla siebie wzajemnie partnerami w bardziej, niż zwykła pogawędka zaangażowanej wymianie zdań. Oczywiście problem dotyczy różnic znacznych, łatwo wyczuwalnych w każdej niemal formie kontaktu.  
     
Z tego właśnie względu, w drodze pewnej selekcji naturalnej, zwykle dobieramy sobie znajomych reprezentujących ten sam lub podobny poziom wykształcenia. 

Problem ten przyrównać można do prób wspólnego biegania w sytuacji, kiedy jeden z biegaczy jest amatorem, drugi – profesjonalnym maratończykiem. Kompromis jest możliwy do osiągnięcia, ale od jednej ze stron relacji wymaga akceptacji znacznych utrudnień, po prostu osoba szybsza biec musi wolniej, lub wolniejsza – szybciej. Łatwo zrozumieć, że w dłuższej perspektywie czasowej wspólny, efektywny trening staje się niemożliwy.      

Różnice temperamentalne
Temperament to silnie ukorzenione w neurofizjologii zjawisko psychologiczne odpowiedzialne za czasowe i energetyczne charakterystyki zachowania. Inaczej rzecz ujmując – to temperament decyduje o tym, jak szybko i z jaką energią robimy to, co robimy. Istota i natura temperamentu jest dość złożona – w tym miejscu i na potrzeby bieżących rozważań wspomnę tylko, że bywają osoby energiczne, rzutkie, szybkie i ruchliwe oraz ludzie dużo bardziej powolni, mniej gorączkowi i zamaszyści w działaniu. 

Różnice temperamentalne bardzo szybko dają o sobie znać i czasem wznoszą pomiędzy partnerami barierę nie do pokonania. Jeśli osoba A zachowuje się jak „żywe srebro”, a osoba B jest ociężałą „muchą w smole”, nieporozumienia i konflikty pomiędzy nimi stają się nieuniknione. Jest to dobry przykład interpersonalnych różnic o charakterze formalnym – nawet, jeśli dwie osoby lubią robić to samo, ale w zupełnie różnym tempie i z różnym nakładem energii, zrównanie kroku czasem staje się niemożliwe. A to tylko jeden z wielu dobrych powodów, by z czasem zacząć powoli rozglądać się za kimś bardziej dopasowanym…  
Temperament w ujęciu potocznym często kojarzony jest z czynnościami seksualnymi. Nie bez powodu – opisane charakterystyki zachowania mają swoje silne przełożenie na określone preferencje co do konkretnych elementów życia płciowego. Nieporozumienia na tle czynności erotycznych z całkiem zrozumiałych względów bywają zaś niezwykle często powodem rozstań i rozwodów.            

Różnice etyczne i światopoglądowe 
Chyba najbardziej oczywiste pole nieporozumień. Znam wiele przypadków rozstań z powodu dysonansu światopoglądowego, chociażby w zakresie wyznawanych przekonań politycznych czy religijnych.  
    
Jest chyba dość zrozumiałe, że w zakresie wzajemnego dopasowania partnerów życiowych nie da się uniknąć pewnych niezgodności. Jak zawsze należy mieć świadomość, że osobowość to wypadkowa bardzo licznych czynników, a zachowanie nie zawsze jest odzwierciedleniem osobowości. Jeśli przeciwieństwa dotyczą zbyt wielu cech lub cech zbyt podstawowych, uzyskanie wzajemnego zrozumienia na dłuższą metę okazuje się bardzo trudne. 

Tak naprawdę z całą pewnością istnieją dobrze egzystujące związki tworzone przez partnerów o wielu przeciwnych cechach. Uważam jednak, że w ich przypadku trwałość związku jest efektem wyjątkowej, dojrzałej umiejętności kompromisu, nabytej zazwyczaj metodą prób i błędów i przy wykorzystaniu ogromnej dawki cierpliwości po obu stronach. 

Umiarkowana polaryzacja czyni związek barwniejszym i nadaje mu cenną, interpersonalną dynamikę. W pewnych sytuacjach osoby o różnych cechach doskonale się uzupełniają. 

Dlatego wydaje mi się, że różnic po prostu nie może być zbyt wiele i nie mogą być zbyt duże. Jeśli dwie osoby stanowią rzeczywiste, jaskrawe przeciwieństwa, raczej trudno jest im przetrwać wyzwania codzienności i próbę czasu. 

Jestem zdania, że przeciwieństwa często się przyciągają. Myślę też, że zwykle nie tworzą udanych i trwałych par. Osoby o skrajnie różnych cechach indywidualnych więcej dzieli, niż łączy. Różne mają potrzeby i zainteresowania, odmienne poglądy i przyzwyczajenia, różną wizję wspólnego życia, rozbieżne systemy wartości i inne spojrzenie na codzienność. 

Z całą pewnością dużo skuteczniejsze jest budowanie związku na fundamencie podobieństw. 


  • Anonimowy

    Interesujący wpis. Jakby się nad tym głębiej zastanowić to właściwie trudno byłoby oczekiwać innych wniosków. Pozdrawiam